Kategorie: Zdrowie

Czego nie musisz (już) robić, kiedy jesteś weganinem?

Kiedy przechodzisz na dietę roślinną, możesz nagle poczuć się przytłoczony liczbą obowiązków, które stawia przed tobą taka dietetyczna transformacja. Nie ma się co dziwić, dokonujesz właśnie jednej z największej (i najwłaściwszej!) zmiany w swoim życiu.

Nagle musisz pamiętać o bilansowaniu posiłków (jakby mięsożercy nie musieli tego robić…), przyjmowaniu suplementów (różnimy się tylko o B12!), czytaniu etykiet (to powinno dotyczyć także was, nie-weganie!) i aktywności fizycznej oraz piciu wody, choć te dwie ostatnie czynności są akurat fundamentem piramidy żywieniowej obowiązującej wszystkich „żerców”.

Musisz jednakże wiedzieć, że gdy decydujesz się odrzucić mięso i produkty odzwierzęce, z twoich barków spada jednocześnie ogromny ciężar innego rodzaju. I wcale nie mówię tu o wyrzutach sumienia związanych z nieetycznym traktowaniem zwierząt, z postępującą degradacją naszej planety, z kupowaniem i zjadaniem czegoś, co wygląda często mało estetycznie (lodówki w dyskontach…) i czego właściwości zdrowotne mogą wzbudzać niemałe wątpliwości.

Mówię tu o obowiązkach i przyzwyczajeniach, o których niepamiętanie, a z czasem i zupełne zapomnienie, niech będzie twoim nowym, lżejszym stylem życia. Czego więc nie musisz robić, jeśli przechodzisz na weganizm?

1. Wyparzać deski do krojenia – must do w każdym polskim domu, jeśli nie chcemy zamienić go w szpital. W każdym polskim domu, w którym, rzecz jasna, spożywa się mięso. Nie wolno wtedy – ze względów higienicznych, czy wręcz sanitarnych – zapominać o regularnym, po każdym kontakcie deski do krojenia, wyparzaniu jej w zlewie.

Właściwie dotyczy to wszystkich naczyń, które miało styczność z surowym mięsem. No i dochodzi jeszcze do tego porządne czyszczenie blatu, także zlewu… no, jest trochę tego.

Z warzywami jest jednak łatwiej. Jeśli się uprzesz, możesz jeść nawet nieumyte, takie prosto z ziemi, przynajmniej zaoszczędzisz na suplementacji B12.

To oczywiście żart, warzywa i owoce (zwłaszcza te z dyskontów) należy myć, oczyszczać, co gorszego rodzaju (chemia!), także i obierać, ale czymże to jest, zwłaszcza dla naszego spokoju psychicznego, wobec przemywania, wyparzania, spryskiwania wodą z octem… No niczym…

2. Przyjmować leków na trawienie – no, chyba że twoja wegańska dieta składa się głównie z frytek i wódki. W każdym innym przypadku (czyli zdrowej, różnorodnej, sezonowej, dobrze zbilansowanej wegańskiej diety) twoje pożywienie jest twoim lekarstwem, czyli twoja bogatoresztkowa dieta sprawia, że możesz śmiało konkurować we wszelkich konkursach na najlepszą perystaltykę jelit.

Żołądek też rzadko daje o sobie znać (chyba że z głodu albo przez tę mocną, czarną kawę wypitą na pusty żołądek), z czasem wychodzi z użycia w twoim słowniku takie słowo jak zgaga. Albo biegunka, albo zaparcie. No, tylko te wzdęcia, jeśli od czasu do czasu przesadzisz z humusem, który przegryziesz słoikiem kapusty. Ale chyba nie robisz tego zbyt często?

3. Jeść tego WSZYSTKIEGO – do czego od czasu do czasu (w atmosferze “absolutnej nowości”!) przekonują nas roślinożerni blogerzy, zwłaszcza, jeśli część z tego WSZYSTKIEGO, to artykuły sponsorowane. Zatem, powiedzmy to głośno: aby przejść na dietę roślinną – i w niej wytrwać – nie musisz jeść nasion chia (wystarczy siemię lniane), spiruliny (szpinak też jest bardzo OK), orzechów brazylijskich (jeśli szukasz źródła selenu, rozejrzyj się za wodą „Selenką”) ani tempehu (a biała fasola, to co?).

Nie musisz gonić za nowościami i nie musisz (choć marketingowcy bardzo by tego chcieli!) ciągle żyć w poczuciu, że robisz sobie niewystarczająco dobrze. I że zrobisz sobie dużo lepiej, jeśli kupisz kolejne wegańskie, dietetyczne złote runo.

Wręcz przeciwnie – czas obalić mit diety wegańskiej jako diety egzotycznej, zachodniej, trudnodostępnej i kosztownej. Jak we wszystkim, tak i tutaj, kluczem do sukcesu jest prostota. Czyli co? Soczewica, kasza, zielone warzywa, a nawet zielone liście kolorowych warzyw (buraki, rzodkiewki!) i już. Tylko tyle i aż tyle.

4. Biegać po lekarzach – mam tu głównie na myśli nadprogramowe kontrole internistyczne obejmujące również rozszerzoną diagnostykę.

O ile nie jesteś, dajmy na to, kobietą planującą ciążę (warto wtedy sprawdzić poziom kwasu foliowego, który zazwyczaj jest bardzo dobry u weganek, by nie przesadzić z suplementacją) lub kobietą w ciąży (i chcesz zadbać o to, by poziom witaminy B12 czy ferrytyny był w każdym trymestrze na odpowiednim poziomie), o tyle o wizytach kontrolnych (i badaniach diagnostycznych, rozszerzonych o określenie poziomu B12, ewentualnie homocysteiny czy D3), powinieneś pamiętać dokładnie tak samo, jak inni śmiertelnicy – raz do roku.

Jeśli czujesz się zdrowo, masz dobre samopoczucie i zapasy energii i – co najważniejsze – nie cierpisz na choroby przewlekłe, daruj sobie zbyt częste kłucia w gabinetach zabiegowych.

5. Wdawać w dyskusje światopoglądowe – ani tym bardziej nie musisz się nikomu z niczego tłumaczyć, ani swoich wyborów przed nikim usprawiedliwiać. A już na pewno nikomu poza najbliższym kręgiem, czyli rodziną, która może chcieć dowiedzieć się o tobie, jako o kimś bliskim, czegoś więcej.

Wszelkie inne dyskusje, w szerszych i dalszych gronach, o ile nie są inicjowane przez osoby, które szukają wsparcia i inspiracji do podobnej przemiany w swoim życiu, nie są dla ciebie w żaden sposób obowiązkowe. A czasem wręcz zbędne – bo czy pytania w stylu „a roślin też nie jesz, bo też czują?” – wniosły kiedykolwiek coś wartościowego, poza uśmiechem pod nosem, do twojego życia?

admin

Nowe tematy

Jak zmniejszyć ryzyko zachorowań?

Większość ludzi od czasu do czasu doświadcza przeziębienia lub grypy. Istnieją jednak pewne sprawdzone sposoby zmniejszenia prawdopodobieństwa zarażenia. Chociaż większość…

8 miesięcy temu

Czy w ciąży można bezpiecznie latać samolotem?

Wiele kobiet będących w stanie błogosławionym zastanawia się nad tym, czy w ich przypadku podróż samolotem na pewno będzie bezpieczna…

8 miesięcy temu

Trądzik – dieta i jej wpływ na stan skóry

Problemy skórne – wypryski, trądzik to zmartwienie osób w różnym wieku. Zła dieta, zanieczyszczone powietrze, stres i używki powodują, że…

9 miesięcy temu

Sól w diecie – nie taka straszna, jak ją malują

Sól od zawsze stanowi istotny składnik naszej diety. To ona była jednym z pierwszych kruszców, które stanowiły rodzaj swoistego pieniądza:…

9 miesięcy temu

Refluks i zgaga – jak poradzić sobie z problemem?

Na początek krótkie wyjaśnienie, czym jest refluks i zgaga. Pojęcia bowiem są często mylone. Za obie dolegliwości odpowiadają problemy ze…

9 miesięcy temu

Kiedy boli nas głowa – może to być zapalenie zatok

Jasną i klarowną sprawę mamy wtedy, kiedy przechodzimy ostre zapalenie zatok. Dlaczego? Ponieważ objawy tej choroby są wyraźne: obfity żółty…

9 miesięcy temu